Rozmowa z Robertem Kwiatkiem, fotoreporterem "Dziennika Ba³tyckiego", autorem zdjêæ z konfliktu w Jugos³awii.
Przeprowadzona w trakcie Festiwalu Sztuki Wizualnej "Bar wyMy¶li" (13-15.09.2007)
[Zobacz zdjêcia ze spotkania z R. Kwiatkiem]
Jak to siê sta³o ¿e trafi³e¶ do Jugos³awii?
Zawsze by³em niespokojnym duchem, a bêd±c w latach 80. w opozycji, nie by³o mi obce uczucie ryzyka i walki. W 1995 roku by³em m³odym cz³owiekiem, wchodz±cym w ¶wiat fotografii, który mnie fascynowa³ i chcia³em zrozumieæ dlaczego wojna na Ba³kanach, wygl±da w ten, a nie inny sposób. Chcia³em odczuæ to osobi¶cie, zaspokoiæ swoj± ciekawo¶æ, zrozumieæ i zobaczyæ. Ciekaw te¿ by³em czy bêdê w stanie znie¶æ to co siê tam dzieje. Ostatecznie siê uda³o. Za swój sukces uwa¿am te¿, ¿e uda³o mi siê stamt±d wróciæ ca³o.
Robert Kwiatek
Wielu fotografów bowiem, jad±c w rejon konfliktu po raz pierwszy nie spodziewa siê, ¿e zginie. Mnie siê uda³o i uwa¿am, ¿e by³o to najwa¿niejsze.
S± te¿ tacy, którzy zrobi± ¶wietne zdjêcia, uda im siê wróciæ, dobrze je sprzedadz± i pracuj± dalej – ale jest to ma³y procent fotoreporterów. Wielu po powrocie za³amuje siê psychicznie. Ja nie zapa³a³em mi³o¶ci± do wojny, ale chcia³bym jeszcze mo¿e dwa razy tam pojechaæ. Generalnie wygl±da to tak, ¿e albo ³apie siê bakcyla i siê je¼dzi, – ja by³em tego bardzo bliski albo z³apie siê dystans i ucieknie. Mnie w³a¶nie siê to uda³o - u³o¿y³em sobie ¿ycie zupe³nie inaczej, ale czasami mnie do tego ci±gnie.
W jaki sposób jest traktowany fotoreporter na wojnie?
Hmm, nie ma na to regu³y. Na przyk³ad w wielu miejscowo¶ciach przyfrontowych nie spotka³em ani jednej osoby – miasta z wiadomych wzglêdów by³y wówczas wyludnione. Je¶li ju¿ kogo¶ spotyka³em, reakcje te¿ by³y ró¿ne - niektórzy traktowali nas wrogo, inni widzieli w nas nadziejê i pomoc. Dawali do zrozumienia, ¿e dziêki nam ten konflikt byæ mo¿e szybciej siê skoñczy. ¯e ¶wiat zobaczy co tam siê dzieje i zareaguje w bardziej stanowczy sposób.
Spotka³em siê te¿ z opiniami, ¿e fotoreporterzy przyje¿d¿aj± na wojnê niczym na „safari”. Du¿o w tym prawdy. Zdarza³y siê ekipy, które wynajmowa³y transportery, ochronê i rusza³y na liniê frontu. Jednak ich zdjêcia by³y w wiêkszo¶ci pozowane. Mo¿na to nazwaæ krótko: fa³szowaniem rzeczywisto¶ci. Je¶li widzisz zdjêcie z jakiego¶ konfliktu zbrojnego, na którym ¿o³nierz prezentujê siê w pe³nej krasie w trakcie strzelaniny, jest to prawie na pewno zdjêcie ustawione. Przecie¿ gdy kule lec± z dwóch stron, nikt nie wystawia siê na widok otwarty, ani ¿o³nierz, ani fotograf. Na ogó³ ka¿dy siê chowa. Chyba ¿e zachowuje siê nieracjonalnie, wtedy du¿o ryzykuje i czasami mo¿e straciæ ¿ycie.
Robi±c zdjêcie podczas konfliktu zbrojnego trzeba pamiêtaæ o podstawowych sprawach.
Nie wolno robiæ zdjêæ z daleka, gdy¿ walcz±ce strony mog± wzi±æ ciê za snajpera. Ponadto nie mo¿na robiæ zdjêcia za wszelk± cenê. Je¶li nad g³ow± lataj± kule, po prostu trzeba siê schowaæ. Dlatego te¿ niektóre zdjêcia uciekaj±. Ale to zawsze jest wybór. Albo je robisz i ryzykujesz - albo nie. Ja nigdy nie ryzykowa³em.
Je¶li chodzi o traktowanie fotoreportera przez ró¿nego typu oddzia³y, na ogó³ by³o ok. Je¶li mia³e¶ dokumenty, by³e¶ dobrze traktowany przez si³y miêdzynarodowe. Z kolei strony walcz±ce traktowa³y ciê w zale¿no¶ci od swojej pozycji na froncie – je¶li wygrywa³y, odbierali ciê pozytywnie. A jak przegrywali, nie okazywali ju¿ tyle entuzjazmu co poprzednio.
Czy poza oczywistymi sytuacjami w trakcie wymiany ognia, grozi³o Ci jakie¶ niebezpieczeñstwo?
Oczywi¶cie. Czasami jad±c np. ciemnym tunelem natrafia³em na lej po wybuchu, przez który mog³em zgin±æ. Jednak najwiêkszym niebezpieczeñstwem by³y ró¿nego typu miny. Nie mówiê tylko o tych klasycznych – walcz±ce strony zastawia³y tysi±ce ró¿nych pu³apek, których ofiarami by³a g³ównie ludno¶æ cywilna.
Czasami dochodzi³o do ró¿nego typu staræ z miejscowymi ¿o³nierzami, ale ich powodem by³ g³ównie alkohol. Wielokrotnie te¿ by³em ¶wiadkiem pokazu si³y stron walcz±cych w stosunku do oddzia³ów miêdzynarodowych. Zazwyczaj jednak na strachu siê koñczy³o.
Czy wielu znasz fotoreporterów wojennych?
Jeden z moich znajomych, po powrocie z wojny, nie wytrzyma³ psychicznie i pope³ni³ samobójstwo. Znam jeszcze dwie osoby z Gdañska i jednego z Warszawy, który obecnie jest w Afganistanie.
Dziêkujê za rozmowê.
Ja równie¿
Rozmawia³: £ukasz Daniewski | lukasz@scena.wloclawek.pl
|