Rozmowa z Adamem Nowakiem, liderem zespo³u „Raz, Dwa, Trzy”, który wyst±pi³ podczas koncertu galowego XVII Fina³u Turnieju Poezji ¦piewanej we W³oc³awku.
„Raz, Dwa, Trzy” go¶ci³o we W³oc³awku 5 lat temu. Co zmieni³o siê w zespole od tamtego czasu?
Zmieni³o siê niewiele, wszyscy jeste¶my ci sami, oprócz tego, ¿e coraz bardziej posuniêci w wieku, aczkolwiek nie mam z tego powodu jakichkolwiek wyrzutów sumienia, bo do w³asnego opakowania i ¶wiadomo¶ci mam stosunek czysto instrumentalny. Gramy piosenki ró¿ne. Od tamtego czasu zrealizowali¶my p³ytê z utworami Wojciecha M³ynarskiego, przygotowujemy siê do wydania albumu z naszymi piosenkami. A w samym W³oc³awku zmieni³o siê tyle, ¿e na drogach jest wiêcej samochodów (¶miech)
Grali¶cie w Jarocinie, na Woodstocku, koncertach poezji ¶piewanej, a dostajecie nagrodê w kategorii pop. Jak pan to odbiera?
(¶miech) Koncerty mogê jako¶ wyt³umaczyæ, bo to jest nasza ¶wiadoma decyzja. Je¿eli grali¶my w Jarocinie czy na Woodstocku dla oko³o trzystu tysiêcy ludzi, to jest to, jak mówiê, nasz ¶wiadomy wybór. A je¶li siê nas umieszcza w kategorii pop... to powiem, ¿e dwukrotnie za pomoc± szanta¿u, stepowania i wydobywania z siebie d¼wiêków udawa³o mi siê zmieniaæ kategorie. Raz otrzymali¶my nagrodê te¿ w kategorii alternatywnej. Ca³y czas uwa¿am, ¿e alternatywa to niekoniecznie stricte rodzaj stylistyki muzycznej, co równie¿ postawy, któr± siê prezentuje, dlatego te¿ my¶lê, ¿e Fryderyk, który nast±pi³ w³a¶nie w tej kategorii za p³ytê „Niecud” w 1999 roku jest sprawiedliwie przyznany.
Pó¼niej zaliczano nas do ró¿nych kategorii. W popie umieszczono p³ytê z piosenkami Agnieszki Osieckiej i Wojciecha M³ynarskiego. Nie k³ócê siê z tym, bo zamys³ jest dla mnie jasny. Oboje arty¶ci, zarówno pani Osiecka, jak pan M³ynarski funkcjonowali przecie¿ na rynku w ruchu popularnym i pisali piosenki popularne, wiêc nie widzê powodu, dla którego ich utwory w naszym wykonaniu mia³yby byæ zaliczane do innych kategorii. Bo przecie¿ to nie s± albumy ani rockowe, ani hip-hopowe, ani klasyczne, ani nawet folkowe, mimo, ¿e gramy na instrumentach akustycznych. S± to p³yty z utworami popularnymi. O zamieszczeniu nas w takiej, a nie innej kategorii zadecydowa³y korzenie tych piosnek.
Czyli te nagrody stanowi± zaprzeczenie wczorajszych s³ów Janusza Deblessena, który powiedzia³ do uczestników Fina³u Turnieju Poezji ¦piewanej, ¿e poezja jest dzi¶ undergroundem?
(¶miech) To zale¿y od szeroko¶ci siania poezj± przez wykonawcê, tak bym to nazwa³. Bo je¿eli umieszcza siê wiersz czy haiku w wagonie metra, to przecie¿ ju¿ jest ono popularne! Je¿eli w ci±gu dnia to haiku zostanie przeczytane przez milion dwie¶cie piêædziesi±t osiem tysiêcy osób, to trudno tutaj mówiæ o pewnym undergroundzie. Mo¿e, dlatego ¿e metro je¼dzi pod ziemi±, to mo¿e dlatego underground, ale tutaj oczywi¶cie trochê kpiê…
A jak szeroko sieje poezj± "Raz, Dwa, Trzy"? Czy jest popularne?
Je¿eli istnieje podzia³ na kategorie: niepopularny, do¶æ popularny, popularny, bardzo popularny, gwiazda, to zespó³ „Raz, Dwa, Trzy” jest w miarê popularny i zupe³nie nam z tym do twarzy. To nam wystarczy, bo ¿aden z nas nie zrobi gestów, które robi± tak zwane gwiazdy pop, po to, aby niekoniecznie ¶piewaæ muzykê, ale ¿eby osi±gn±æ pewien status popularno¶ci by staæ siê ikon± wbrew umiejêtno¶ciom czy talentowi, który siê posiada. Natomiast gdyby siê przyjrzeæ wykonawcom z zachodu, to czêsto tak zwane gwiazdy pop s± bardzo dobrze wyszkolonymi piosenkarzami i mucykami, czego niestety brakuje naszym „gwiazdom” pop.
Kilka dni temu na antenie Roxy.Fm powiedzia³ Pan, ¿e w polskim ¶wiecie muzycznym wzrasta ranga Fryderyków…
Stanis³aw Trzciñski namówi³ mnie do wziêcia udzia³u w tegorocznej gali wrêczenia Fryderyków. Po pierwsze do przybycia, a po drugie pomimo z³ych skojarzeñ i wspomnieñ z poprzednich uroczysto¶ci do krótkiego wystêpu. Z powodu obecno¶ci niektórych osób i pewnej szlachetno¶ci, jak± usi³owano obdarowaæ tê uroczysto¶æ twierdzê, ¿e Fryderyki zyskuj± na randze. A je¿eli nie zyskuj±, to maj± podobne statusy, jak na przyk³ad festiwal w Opolu – wszyscy na niego „psiocz±”, ale wiêkszo¶æ tam przychodzi…
Pochodzi pan z Poznania, zwi±zany jest z Zielon± Gór±, otrzyma³ pan tytu³ „Torunianina roku”. Do którego z tych miast ma pan najwiêkszy sentyment?
To jest tak, ¿e rzeczywi¶cie na dnie serca i pamiêci ten Poznañ pozostaje, bo tam siê urodzi³em i pamiêtam go jako miejsce, które mi siê podoba. Jednak obecny Poznañ nie jest ju¿ miastem moich marzeñ. Z Zielon± Gór± by³em zwi±zany przez piêæ lat. Tam studiowa³em. Grupa ludzi, z któr± tam wspó³pracowali¶my...robili¶my dziwne akcje i prowadzili¶my przeró¿ne dzia³alno¶ci, spowodowa³a, ¿e to miasto mi siê spodoba³o. Ale nie chcia³em tam zostaæ do koñca ¿ycia, dlatego siê wyprowadzi³em. Potem poszed³em za ¿on± do Torunia i tu siê zasymilowa³em – urodzi³a siê dwójka naszych dzieci. Rzeczywi¶cie obywatele Torunia jako¶ mnie ho³ubi±, bo w tym roku przyznali mi status Cz³owieka Roku (plebiscyt organizowany przez Gazetê Wyborcz±). Ma³o tego, w ubieg³ym tygodniu dowiedzia³em siê, ¿e zosta³a mi przyznana nagroda kulturalna. To mnie jednocze¶nie cieszy i martwi. Cieszy, bo mi³o byæ docenionym, a martwi, dlatego, ¿e ja nie mam a¿ takiego wk³adu w kulturê Torunia. Chcia³bym mieæ wiêksze zas³ugi ani¿eli to, ¿e pokazuj± mnie w TV, a czasem s³ychaæ o mnie w radiu, gdzie mówiê, ¿e mieszkam w Toruniu. Cieszê siê, ¿e mo¿na tak± nagrodê dostaæ tylko raz i ci, którzy przyjd± po mnie, bêd± w pe³ni zas³ugiwali na tê nagrodê.
A jaka zatem by³aby dla pana najwy¿sza nagroda?
Najwy¿sza? Otrzymujê j± co chwilê! Akceptacja publiczno¶ci, jej zaciekawienie nasz± twórczo¶ci± – to najwspanialsze, co mo¿emy otrzymaæ! Granie to praca na w³asne ¿yczenie i ka¿da inna nagroda jest mi³ym, ale tylko dodatkiem, bo tak zwany artysta musi umieæ funkcjonowaæ bez statuetek. Nagroda w ¿aden sposób nie mo¿e byæ celem, a fakt, ¿e siê jej nie otrzymuje nie mo¿e budziæ rozczarowania, bo przecie¿ to, ¿e przyje¿d¿a siê do miasta, przychodz± ludzie i mo¿na dla nich ¶piewaæ piosenki jest najwiêksz± z nagród!
W jednym z wywiadów powiedzia³ pan, ¿e robi³ ró¿ne rzeczy, a¿ „zosta³ artyst±”. Jak to siê sta³o, czy by³a to decyzja – nag³y zwrot i ¶wiadomy wybór, czy dzie³o przypadku lub zbiegu okoliczno¶ci?
My¶lê, ¿e wszystko po trochu. Zarówno zbieg okoliczno¶ci jak i ¶wiadomy wybór, bo przecie¿ nikt nam nie kaza³ jechaæ do tego Krakowa [Trzy miesi±ce po powstaniu zespo³u w 1990 roku, muzycy „Raz, Dwa, Trzy” wygrali 26. Studencki Festiwal Piosenki w Krakowie – przyp. IR ] i wystêpowaæ. Zrobili¶my to sami. Mówi³em, ¿e wykonywa³em wiele czynno¶ci, bo jednocze¶nie poszukiwa³em swojego miejsca, a z innych stron tego miejsca nie mog³em znale¼æ i wszystkie zajêcia, których siê ima³em nie by³y tymi, które uwa¿a³em, ¿e bêdê robiæ do koñca ¿ycia.
Bêd±c portierem garderobianym, roznosicielem mleka czy pracownikiem fizycznym lub kimkolwiek innym wiedzia³em, ¿e podejmujê pracê czasowo. W latach osiemdziesi±tych by³ przymus pracy, jednostka w pañstwie socjalistycznym nie mog³a nic nie robiæ. Ten, kto nie pracowa³ by³ niebieskim ptakiem i nale¿a³ mu siê areszt oraz grzywna. A ja nie chcia³em i¶æ do aresztu, wiêc czêsto zmienia³em pracê.
Na tylnej ok³adce ksi±¿ki „Trudno nie wierzyæ w nic, miêdzy wiar± a niewiar±” znajdujemy has³a pana opisuj±ce „by³y kelner, technik ¿ywienia zbiorowego, roznosiciel mleka, kompozytor (…)”. Czy mo¿na w tak krótki sposób cz³owieka scharakteryzowaæ?
Tego nie wiemy. Ale to jest wielka umiejêtno¶æ scharakteryzowaæ kogo¶ jednym s³owem. Zdarzaj± siê tacy arcymistrzowie, którzy to potrafi±. Ta notka zawiera czê¶æ mojej biografii i oczywi¶cie w jaki¶ sposób mnie charakteryzuje. ¯adnego z tych zajêæ siê nie wstydzê i uwa¿am ka¿de z nich w jaki¶ sposób za równorzêdne, poniewa¿ ka¿de wymaga pewnych umiejêtno¶ci. Je¿eli siê jest ciekawym ¿ycia, to siê wykonuje ró¿ne czynno¶ci…
Co pana fascynuje? Jakie „obrazki” dnia codziennego maluj± u¶miech na pañskiej twarzy?
Nie potrafiê powiedzieæ, bo bardzo mnie roz¶miesza absurd ¿ycia. To, do czego ludzie przywi±zuj± wielk± wagê, nagle okazuje siê bez znaczenia i na odwrót, to, co jest bez znaczenia staje siê czym¶ bardzo wa¿nym. Taka przewrotno¶æ losu powoduje, ¿e siê u¶miecham…
Czyli jest to pewnego rodzaju przekora…
To jest przekora i byæ mo¿e wyrobiona przez lata umiejêtno¶æ reagowania z refleksem na to, co nowego przynosi ¿ycie.
Czy pañska przekorno¶æ jest w jaki¶ sposób powi±zana z pokor±?
Przekora jest antagonistyczna w stosunku do pokory, poniewa¿ osoba, która przyjmuje z pokor±, wszystko, co j± otacza, nie bêdzie siê buntowa³a i nie bêdzie podwa¿a³a prawide³, które istniej±. Natomiast ja w charakterze niestety mam co¶ takiego, ¿e niekiedy mi siê przydarza podwa¿anie czego¶, co mi siê nie podoba.. W zwi±zku z tym nie ze wszystkim siê zgadzam, ale uczê siê tego, ¿eby siê zgadzaæ… Jak siê okazuje z lat m³odzieñczych, mam jednak naturê buntownika i chocia¿ w ogóle po mnie tego nie widaæ, to ból gdzie¶ pod spodem jest ukryty. Dzisiaj umiem go rozpoznaæ zamieniaæ w przekorê.
Jednym s³owem – przekorny?
Przekora Przekory (¶miech).
Jakie my¶li pojawiaj± siê w pañskiej g³owie, gdy widzi pan cz³owieka, który zaciêcie, tak jak pan kiedy¶, wierzy w swoj± niewiarê?
Doceniam bardzo jego wysi³ek. To jest tak, ¿e wiara bardzo czêsto jawi siê nam jako wynik natê¿enia woli, natomiast prawdziwa wiara po pierwsze jest aktem ³aski ze strony Pana Boga. Po drugie, nie jest sama, tylko istnieje nieroz³±cznie z nadziej± i mi³o¶ci±. Bardzo czêsto w rozmowach pojawiaj± siê pytania na temat wiary...o wierze, z wiar±, bez wiary i tak dalej. Natomiast to jest tylko jeden termin z trzech bardzo wa¿nych...powoduj±cych, ¿e potrafimy przyj±æ odpowiedni± postawê w stosunku do ludzi, ¶wiata i Boga.
Osoba, która jest zamkniêta w swojej niewierze, wk³ada wiele wysi³ku w tê niewiarê i trzeba doceniæ jej trud. Pozna³em bardzo wiele osób zapalczywie niewierz±cych, natomiast wiele uczciwszych i bardziej transparentnych ni¿ tak zwane osoby wierz±ce. Zatem to nie do mnie nale¿y ocena, ja mogê siê tylko przyjrzeæ zjawisku i chcieæ porozmawiaæ najmniej o Bogu, religii i wierze, a najchêtniej o zwyk³ych, prostych sprawach.
O zwyk³ych, niekoniecznie prostych, „Kochaj i rób, co chcesz”. Realizuje Pan tê my¶l ¶w. Augustyna w ¿yciu?
Okazuje siê, ¿e te zwyk³e s± najtrudniejsze w zarówno w realizacji, jak i w rozmowie. „Kochaj i rób, co chcesz” to jest dobre zdanie… S±dzê, ¿e nie sposób jest zrozumieæ cz³owieka, je¶li siê go nie kocha. Czy realizujê? Nie zawsze, bo… jestem przekorny (¶miech)
Czêsto mówi pan, ¿e z wiekiem coraz mniej wie. Jak pan reaguje na kolejny paradoks, który w ¶wiadomo¶ci swojej niewiedzy widzi jej zal±¿ek?
To ma swoje dobre strony. Kiedy uczymy siê w szkole zdania „Wiem, ¿e nic nie wiem.” to tak naprawdê kompletnie nie pojmujemy co ono oznacza. Do prawdziwego znaczenia tych s³ów dochodzi osoba, której wydaje siê, ¿e ogarnia wszystko, co ma do ogarniêcia, która ma nawet z³udzenie, ¿e przewiduje to, co siê powinno przewidzieæ. Jednak potem okazuje siê, ¿e ten wspania³y zamys³ ludzkiego mózgu jest niedoskona³y. ¯ycie wszystko weryfikuje, ca³y czas wnosi nowe konteksty w te same czynno¶ci, przerasta ludzkie zamys³y. Dlatego ta s³abo¶æ ludzkiego umys³u, je¿eli siê cz³owiek ju¿ do niej przyzwyczai, nie sprawia smutku. Wiem tylko, ¿e to idzie w zgodzie z tym, ¿e cz³owiek zdaje sobie sprawê ze swojej niedoskona³o¶ci. A je¿eli jest niedoskona³y, to musi byæ ¶wiadomy s³abo¶ci, a je¿eli zdaje sobie sprawê z w³asnej s³abo¶ci to ju¿ jest dobrze. St±d jest prosta droga do w±tpliwo¶ci, a od w±tpliwo¶ci jest nie a¿ tak skomplikowana ¶cie¿ka do tego, ¿eby nie tyle ¶wiat obejmowaæ umys³em, chocia¿ nale¿y to robiæ, co jednak sercem i uczuciami.
Czy wed³ug pana, ka¿dy z natury jest dobry?
Spójrzmy na dzieci (¶miech). Mamy sk³onno¶æ do tego, ¿e oceniaj±c kogo¶ czy jest dobry, czy z³y, widzimy osobê doros³±. Natomiast, je¿eli spojrzymy na dziecko, które rado¶nie biega dooko³a nas, to jeste¶my sk³onni powiedzieæ, ¿e jest niewinne, dobre. No, bo takie jest.
Czyli absurdy ¶wiata tworz± niejako otoczkê wokó³ rado¶nie biegaj±cego dziecka, która nie pozwala mu byæ niewinnym i dobrym w doros³ym ¿yciu?
Wszyscy przynosimy ze sob± jednocze¶nie co¶ dobrego i z³ego. Je¿eli jeste¶my wra¿liwi, je¿eli dziecko w nas nie umar³o to znaczy, ¿e potrafimy w podobny sposób patrzeæ na innych ludzi. A je¿eli nasze wewnêtrzne dziecko jest kompletnie zakamuflowane, to wszystkich, nawet najm³odszych i najbardziej niewinnych bêdziemy postrzegaæ jako z³ych.
A dzieci maj± prawo do wywracania naszego ¶wiata, kto ma mieæ takie prawo, jak nie one?
My¶lê, ¿e t± piêkn± my¶l± zakoñczymy nasz± rozmowê. Do zobaczenia na koncercie galowym pod niebem pe³nym cudów, oczywi¶cie...
Ja równie¿ dziêkujê. Do zobaczenia.
Z Adamem Nowakiem rozmawiali: Irmina Rusicka i £ukasz Daniewski
|